wtorek, 21 lutego 2017

Viva Carnaval- kolorowa kolia sutasz

Normą już u mnie jest, że prace konkursowe tworzę na ostatnią chwilę :) 
Ta kolia nie była wyjątkiem i kończyłam ją w niedzielę. 

Tym razem niestety nie zrobiłam żadnego zdjęcia w trakcie pracy, wynika to tylko i wyłącznie z mojego lenistwa ;) ostatnio ogólnie czuje się jakbym w jakiś sen zimowy zapadła więc musicie mi wybaczyć ;) 

Wracając do kolii to wykonana jest ze sznurków sutasz, z kamieni: howlitów, jadeitów, kociego oka, jaspisów, koralików Toho, szklanych perełek i kropli. 

Dobra, nie ma co się rozpisywać, pooglądajcie sobie zdjęcia ;p






Wszystkie lajki i komentarze mile widziane :)





piątek, 27 stycznia 2017

piękna porażka

Dawno mnie nie było, ale jakoś ani nie miałam się czym specjalnie chwalić, ani ochoty, żeby coś skrobnąć. 

Zobaczyłam royalowy konkurs i stwierdziłam, że może coś stworzę, a przy okazji będę miała powód do napisania posta. 





Pomyślałam od razu o Królowej Śniegu, chociaż niestety w tym samym momencie pojawiła się też Kraina lodu ;) właściwie praca pasuje do obu bajek więc teoretycznie żadna różnica. Drugą z bajek kojarzę tylko dlatego, że byłam atakowana nią wszędzie, w sklepach, w internetach itd. Nie oglądałam i szczerze, mam jej serdecznie dosyć ;) (gorsze są tylko Minionki). 
Chociaż przyznać muszę, że czasem lubię sobie ponucić "mam te moc, mam te moc... od lat coś w objęcia chłodu mnie pcha" 

Wracając do Królowej, pomyślałam.. pff co to dla mnie, jakieś kryształki białe sznurki, srebrne, odrobina niebieskiego, lekko i przyjemnie będzie. 
Jak ja się myliłam...

Zaczęłam od dwóch większych trójkątnych kryształków, zrobiłam fragmencik i tak na niego patrze i widzę sowę, taką dosyć niesympatyczną, ewentualnie predatora :) 

Kolory też niekoniecznie do mnie przemawiały.



Zaczęłam dorabiać dół, im dalej tym było gorzej. 
Kilka dni już siedziałam właściwie po godzinach i nawet już w pewnym momencie chciałam dać sobie spokój. 






Ratowałam jak potrafiłam najlepiej, jednak nie jest to praca, którą lubię i z której byłabym jakoś wyjątkowo dumna. 

Dlatego też, nazwałam ją piękna porażką, ponieważ nie mogę jej uznać za złą pracę, bo w zasadzie wykonana jest prawidłowo, pracochłonna, duża i zwracająca na siebie uwagę, wygląda dobrze, ale mimo wszystko nie ma tego czegoś. 

Mam jednak nadzieję, że wpasowuje się w temat i że przynajmniej jednej osobie wpadnie w oko. 




Jak widać pracy włożyłam w nią sporo, wyżyłam się za wszystkie czasy, na kryształki nie mogę już patrzeć ;) 

Lajki i komentarze jak zawsze mile widziane :)